Italia szlakami UNESCO

Drukuj

                    WARSZTATY Z JĘZYKIEM ANGIELSKIM WE WŁOSZECH

8 czerwca klasy europejskie udały się na warsztaty językowe do Włoch. Celem wycieczki było nie tylko zobaczenie interesujących miejsc położonych na Półwyspie Apenińskim, ale także sprawdzenie  naszych umiejętności z języka angielskiego w praktyce… Jak to ? Angielski we Włoszech? Tak, wszędzie oprowadzali nas przewodnicy w języku angielski a na dodatek, my musieliśmy uzupełniać zeszyty ćwiczeń po angielsku. Ale warto było;-) Na koniec podróży najlepsi otrzymali włoskie nagrody …

Ja też ;-) A najlepsza z nas, Gabrysia Jach z III e- Wenecję w klockach przestrzennych 3D.   

Gdy po męczącej podróży dotarliśmy do Wenecji, nie przywitała nas stereotypowa włoska pogoda. Wręcz przeciwnie, dziewięć godzin w tym mieście położonym na 118 wyspach spędziliśmy w strugach deszczu. W następnych dniach pogoda uległa poprawie i w blasku promieni słońca rozchodzących się nad włoskimi metropoliami zwiedziliśmy Florencję, Asyż oraz Rzym, włącznie z Watykanem. Oczywiście nasza wycieczka nie ograniczała się tylko do zwiedzania wielkich miast włoskich. W niektóre dni zażywaliśmy kąpieli w morzach: Tyrreńskim oraz Adriatyckim. Spędziliśmy także dzień w Cinque Terre - to pięć niewielkich miasteczek malowniczo położonych w zatoce liguryjskiej. Najpierw podziwialiśmy je ze statku od strony morza, a następnie przeszliśmy szlakiem turystycznym prowadzącym przez park narodowy. Trasa nie była łatwa, ale wszyscy dali radę, przy okazji podziwiając przepiękne widoki. Ostatni dzień naszego wyjazdu spędziliśmy w Mirabilandii – największym z włoskich parków rozrywki. Każdy mógł znaleźć tam coś dla siebie ale rollercoastery i pokaz kaskaderski podobały się chyba najbardziej.

Według mnie, jednym z głównych celów wyjazdu, było zobaczenie miejsc, które do tej pory widzieliśmy wyłącznie w Internecie czy w książkach. Mogliśmy dostrzec, że nie wszystko wygląda tak jak na obrazkach. Oczywiście, że na Wenecję patrzyliśmy przez pryzmat panującej wtedy pogody, jednak wiem, że choćby dlatego lepiej zapamiętamy samą wizytę w tym mieście, najważniejsze informacje o nim i po pewnym czasie mile będziemy to wspominać. Zwiedzanie Florencji nie było już specyficzne ze względu na warunki atmosferyczne, ale moim zdaniem było to najładniejsze miasto spośród odwiedzonych podczas wycieczki. Florenckie czerwone dachy, Most Złotników, Galeria Uffizi zostaną w mojej pamięci…  

Rzym w moich oczach wypadł zaskakująco słabo, jak na stolicę Italii. Oczekiwałem czegoś więcej po Wiecznym Mieście, ale może było to spowodowane faktem, że zdjęcia tego miasta, dzięki którym wyobrażałem sobie je, były podkoloryzowane i pokazywały najlepsze strony włoskiej stolicy. Niesamowitym przeżyciem była natomiast wizyta w Watykanie, Bazylice św. Piotra… możliwość zadumy nad grobem papieża Polaka.

 Warto dodać, że podczas wizyty w Bazylice św. Franciszka w Asyżu, dostrzegłem, że wszystko opisane jest, obok języków: włoskiego i angielskiego, po polsku, co jedynie podkreśla jak wielu naszych rodaków odwiedza to miejsce i że Europa zaczyna nas dostrzegać. Także wizyta na Elbie, wyspie znanej głównie z pobytu Napoleona, była interesująca. Podczas niej dowiedzieliśmy się wielu ciekawostek o jednym z największych przywódców w historii, między innymi to jak bardzo cenił sobie oddziały polskich żołnierzy, którzy do końca z nim pozostali. Odwiedziliśmy dom w którym mieszkał, pospacerowaliśmy po jego ogrodach.
Wszystko było bardzo dobrze zaplanowane przez nasze nauczycielki. Zdaję sobie sprawę, że kontrola nad grupą liczącą ponad 60 osób musi być bardzo trudna, lecz mamy nadzieję, że naszą postawą sprawiliśmy, że wszystko się udało. Wielkie uznanie dla kierowców, którzy bezpiecznie przewieźli nas przez ponad trzy tysiące kilometrów swoim nowiutkim, wygodnym, VIP-owskim autokarem.
Decydując się na taką wycieczkę objazdową, chyba każdy liczył się z długą, męczącą podróżą. Często do hoteli dojeżdżaliśmy późnym wieczorem, ale zawsze czekano na nas z obiadokolacją. A jeśli chodzi o włoskie jedzenie, o którym tyle się mówi, to mi osobiście bardzo smakowało. Może oprócz tego, że codziennie podawany był makaron (zamiast zupy) i jedyne co się w nim zmieniało to sos. Drugie danie było już bardziej urozmaicone i często towarzyszył mu zielony groszek. Podczas zwiedzania miast też mieliśmy szansę spróbowania włoskich specjałów. Lody czy pizza, wywodzące się z tego kraju, smakują inaczej niż w Polsce. Trzeba przyznać, że pizza z Półwyspu Apenińskiego jest lepsza. Ogólnie spacerując po ulicach włoskich miast spotykaliśmy ludzi otwartych, którzy dobrze rozmawiali po angielsku, a po usłyszeniu, że jesteśmy z Polski, kojarzyli nas z Robertem Lewandowskim.
Temu wyjazdowi, towarzyszyło wiele momentów, które sprawią, że na pewno go nie zapomnimy. Nie tylko przepiękne widoki, antyczne budowle czy wieczorna kąpiel w basenie…  Dla mnie, była to pierwsza tak długa droga przebyta autokarem, oraz pierwsza wizyta we Włoszech. Do domów powróciliśmy niesamowicie zmęczeni, ale uśmiechnięci z pięknymi wspomnieniami i wiedzą na temat tego kraju. Z tego miejsca, chciałbym podziękować naszym nauczycielkom, które podjęły się trudu organizacji wyjazdu dla tak wielkiej grupy i dodać , że z niecierpliwością czekam już na następną.

                                                                  Jakub Celij